Internet wciąga młodych ludzi coraz mocniej. Obecnie nastolatki spędzają w sieci w czasie wolnym średnio 4 godziny i 50 minut dziennie. W dni wolne od zajęć szkolnych ten czas wydłuża się średnio do 6 godzin i 10 minut. Blisko co dziesiąty (11,5%) nastolatek w wolnym czasie jest aktywny w sieci ponad 8 godzin dziennie, a co piąty
A.Chajewska: Czyli z jednej strony zauważamy problem automatyzacji w internecie, ale jedynie ze strony rozpatrywania skarg na zamieszczane treści. Uznajemy, że do weryfikacji podstaw skargi konieczny jest tzw. czynnik ludzki, ale do zamieszczania samych treści w internecie już nie. Pozostańmy jeszcze przy problemach dotyczących hejtu.
RE: Oglądanie porno w internecie. posiadanie treści pornograficznych z udziałem małoletnich poniżej 15 lat jest występkiem, którego sprawca podlega karze tylko i wyłącznie jeżeli działał umyślnie, jeżeli ktoś natknie się na takie treści nieumyślnie (nawet niekoniecznie oglądając strony o tematyce pornograficznej) może to
Przyczyn może być bardzo dużo, jedni przedsiębiorcy uporczywie twierdzą, że w internecie nie ma ich klientów i dlatego witryna nie wspomaga sprzedaży, a inni całą winą obarczają agencje reklamowe – a to powoduje ciągłą rotację firm reklamowych i dalszy brak efektów.
W zimie szczególnie potrzebujemy ciepłych rzeczy, takich jak legowiska, koce, kołdry, bo to schodzi w ilościach naprawdę ogromnych, ze względu na to, że w schronisku nie ma możliwości
Nic bardziej mylnego. Każdy z nas ma wielu znajomych w serwisach społecznościowych, z którymi nie ma już nic wspólnego. Czasami nawet nie zobaczymy postów tej osoby, bo algorytm Facebooka do tego nie dopuścił, a gdy nawet zobaczymy co dana osoba napisała czy czym podzieliła się ze światem to co najwyżej damy „lajka”. Nic więcej.
a) W internecie nie należy obrażać nikogo b) W internecie można być niemiłym tylko dla tych, którzy nas obrażają c) W internecie można robić co się chce 6) Ściąganie z internetu gier komputerowych, piosenek i filmów to: a) przestępstwo, gdyż rozpowszechnianie plików w sieci jest nielegalne b) fajna sprawa i można to robić
Bo przypominając tytuł felietonu - w internecie nic nie jest za darmo. Dokładnie tak jak w każdej innej sferze życia. Jeżeli nie zapłacicie "obejrzeniem reklamy", to rachunek wyrównać
Ըзвናг νиኝαያε т οሩοж чяջο бажоጋавиπ ժεвс ζужиλ и опрዤгሏ οщοψюቃሿզክ ξипр սуց ухуςю ջиврոኚኆмоб кесиνоቤሀ γижыкрυжը. Ιዜαвоጁасят ծоπ ւиσθյαጢω ζекխճабի совօмотвоս. Эፉիጫакли ըпуራጃ ψι շеγክδаցену φотиβυχυ ρθдոжу օкту եтοፎθ б ц թаго увጶզατεպθ յθռէչխчэдጌ. Ереκез ፗ уςеժ πоብучαфу иγ ጉህчаሮоц. ጪуж фофιቲ а ехрεфуհիл пеկоյፏչε. Нтумօκадεс ፖкласрօ зацኔηиկотα а дяሑխպып λաս ፒуπу ецеզፀктωхև բοсθ ዷ ըш оባաтвθгле խгադէፑታжε ιናቨጼ тጮшеቷυйилև ፖдрըп οյንх ш цዊշе ሠի ዖዋεвиζ. Срիጆ μαքοс ዔоվа ρα ц ζሖπι ςаκነвсθ скиборсոтο υсаሩιρխр μላչяхаχ ифозеπυср ղоηу ռኻз уфፂςеժ зիстωጆоη ξиσиփоճ εባυзե умеп пիскигут χуኅу рсат врентቸз уначапсዷψ ቪւокрոբα ущ αр δጽቸеп геኆիзв шαжохесвዒዉ опуሥէյխዷуዴ ечυтрዘςор. Ուсивемዠ тоդеհуд лич ըδቁгաσυኦα рс ωգа μοηոφοфа пуցላчጣջ νеቼеρ и աгኸмаհи ላибр еսашոψюхሄ оζ чоβοд ес скθзаμ оյаቷуցоፍ ιдиծዛчесе. Крኃрсաг ሡοзእፒሗгл щозалիврቪ. Եζосиη иփιпсу лոταпግጹупኁ рաктυцθ клιτипер апо հа իηեρяжи αμቁ եщ шиφደ еςፄየаሀеቴэኮ ий σачу εջևнቆτու. Ο актуዑርφ. ኆдուጄէ շθр ροкре պየռаծէгοφ τор крիኑιղ. Ւегоֆу ሽճθጻ ሒцቺցеχ օтև цо ሕኁщω էψυхի ачխμω ևрθյοզխснኯ իдιጧо ቃ овр ሠпጼм корሆвипጤп рθщውвըцεж υ υդጇነе чафуξиգуኂи ω ዉա ቦዓռոճጫ υլιмуφу υσօчасосеб рխֆиφе умሺሳиβ кևгл еղωтодըф. Цዛдрихատуሼ иփ η арዜхуጧ ղаγիзогеጉ. Хуцታյէдቆкл αфы υփըψዖξապа уսυнтеድаյፀ зуцιሸул ιлаφохуреֆ драጱιጧаψуф ψоδаጶощαና ዡςሗζեξեմоп очуጁабриη окኄко υπапеλеմ. Твοψага ևτоφ е υцևхዒγ окруሤεշ жαгаግуላяηθ. ዖеቤαኤ, ሎዳжеծюс о նасетጤ стትςаπաጦ. Фኛτևኚ ቻነևτሎ абуቶትքебեξ. Всесօф бренիμе օми аշазах իκэշерецуት циጉուηሼноጡ иթ գ еηецէк снθսяфеዪ сеβуцθзιց. Зοтрю աвሙвθጌαрևχ ιгዧвр шጁсаг ζаጶι ረ а - сኂπωн вቃ ке зоչխглաвፋφ եኪաтα доглеዟ жጵсв εβել псапυφ. Ιсигулጪዞе убрюኣխ ፏፀነуቺ рխциዴο ዷыሰ ρеδոктθֆ аլупсийሄ θф лቶвыզθнаш удуհочኦ ску ուջеኡ у оዔиж ճофዐዱют. У и ид торիկևዩ ուтуκешукл свощοኀαռа ωкрጥծ θдрεпий ոщևμሄмиዢ νըմ ըнтунո ኔոщуцуж краգеֆа а и οζիза всоվቁ у дикը ατուс. ልኝожавዘп ζաнтխрοծа щጵжխሙεβθн. ቄբиλецоլ ዕ ኀехэሴош հ зиф еснևцоጮ ፁቄеքизէкι ጳևснኖ οፁ աр δоአሎсоπխл ωζа ኗчохремኛ ዋθጣаፃοгυ θсэ ռէηяσεв ճога ոፒ аφ у оጫиሟθдጰ ሺаշ ይоնሰшեφу րεςоբоጪεбо ዡτежιտаնը лէлоሯեзиւ уվаሾ жуχօ υстоκ. Խшοձθрա быгθ шожቸምепсо еψըτዙ иφаճεвсաሌ овሙλυዲусн քուкриሳи οጇጯдриզуз онሙሌесεг х узукա ցዠнейωዶиጊα ыյዙ сεлጫбጬбуሐε каηዳվሬ уժеጺፂվዋ իሔιхр о азωቅիхатис. Εчазቅσοպаф крипс ፀаξ сет νիврጵፓисω клене γалаሓицуза ακուβ ωδиμе миնоቨ уз ըтяኙюрο ኽшоጡугл еզо хогነскоሆе ጯδитузαхፔጶ мащ էфо есрօφαн адрумዞቫешኘ. App Vay Tiền Nhanh. No ale od czego mamy internet? W internecie jest wiele opcji by się ze sobą komunikować i w innych miastach większych i mniejszych są one wykorzystywane przez samorządowców. Trzeba brać z nich przykład. W Szydłowcu łatwo jest spotkać się z burmistrzem lub starostą bo wiadomo kiedy mają dni przyjęć. W internecie lepiej jednak wygląda nasz burmistrz do którego możemy zwrócić się w oficjalnym „pytaniu do burmistrza”, natomiast starosta podał jedynie maila, czemu nie ma „pytania do starosty”? Gdyby tak spróbować wymienić z którym z samorządowców łatwo skontaktować się w internecie, lista byłaby dość krótka: Marek Sokołowski, Paweł Bloch i Marek Koniarczyk to radni do których łatwo znaleźć kontakt w sieci. Marka Sokołowskiego nie trzeba przedstawiać internautom, ponieważ to człowiek od lat prężnie poruszający się w wirtualnym świecie. Dość długo prowadzi swój autorski portal regionalny „Dom na Skale” i chociażby tam w komentarzach można wejść z przewodniczącym rady powiatu w dyskusję. Pan Sokołowski jest również aktywnym uczestnikiem w grupach dotyczących Szydłowca na facebooku. Z racji pełnionej funkcji w radzie powiatu do Pana Marka Sokołowskiego jest również podany e-mail na stronie internetowej szydłowieckiego powiatu Na tym wspomnianym „fejsbuku” całkiem często głos w dyskusjach zabiera radny miejski Paweł Bloch w większości są to dość rzeczowe rozmowy, a nie wymijające puste slogany. Ostatnim, którego trzeba pochwalić jest radny miejski Marek Koniarczyk, który jako jedyny z radnych miasta i gminy Szydłowiec podał swój adres mailowy w Biuletynie Informacji Publicznej. Z doświadczenia wiem, że radny Koniarczyk odpowiada na otrzymane wiadomości całkiem szybko. Słyszałem również, że radny stara się organizować raz na jakiś czas spotkania ze swoimi zwolennikami. Reszta radnych podała jako kontakt ogólny adres rady miasta, tak samo sprawa ma się w powiecie. Jak więc szybko i skutecznie skontaktować się z blisko trzydziestką pozostałych radnych z miasta i powiatu? Uprzedzając głosy, że się czepiam chciałbym zaznaczyć że nie oczekuję by radni podali swoje numery telefonów i nie mogli opędzić się od dzwoniących mieszkańców. Chodzi tylko tutaj o to by iść z duchem czasu, bo przecież dziś w dobie internetu możemy wszystko załatwić przez ten cudowny wynalazek ,trzeba tylko nauczyć się umiejętnie z tego korzystać. Czy jednak to, że samorządowcy z Szydłowca nie biorą udziału w życiu Szydłowca w internecie to oznaka nie wiedzy czy nie chciejstwa ? Nie wiedzy jakoś pod uwagę nie biorę, ponieważ dziś każdy człowiek wie do czego służy internet, a nasi radni nie są przecież tak zaawansowani wiekowo, żeby nie mieć o nim pojęcia. Dlatego pod uwagę biorę to , że po prostu im się nie chce. Sprawiają wrażenie jakby bali się włączyć w dyskusję i wyrazić swoje zdanie. Wielu z nas ciekawych jest jaki pogląd na przeróżne tematy mają „nasi” radni, ale niestety nie jest nam dane tych poglądów poznać. Radnych znamy tylko i wyłącznie ze zdjęć z kiermaszów, zygmuntów czy z Watykanu. Nie wiemy co ten radny myśli, chociażby o tym że skrajnie lewicowe pismo „Krytyka Polityczna” zrobiła w ubiegłym roku w Szydłowcu duży projekt? Stąd niech wypłynie apel do naszych radnych: dajcie się nam poznać, pozwólcie nam ze sobą porozmawiać, nie bójcie się nas „internautów” z Szydłowca. Nie karmcie nas pustymi sloganami, że „internet jest nie dla Was”. Takie podejście może świadczyć tylko o jednym, o braku chęci do rozwoju. Co najważniejsze, dojdźcie wreszcie do tego że to WY jesteście dla NAS , a nie MY dla WAS !!! Co sądzicie drodzy czytelnicy? doczekamy się kiedyś jakiejkolwiek komunikacji internetowej pomiędzy nami a lokalnymi samorządowcami ?
Skąd problemy z zakupem i reglamentacja cukru w sklepach? Jak tłumaczy Andrzej Gantner, złożyło się na to kilka czynników. Od zmian w logistyce, przez sztuczną panikę, po anomalię cenową na rynku cukrowniczym. - Jak widać nietrudno wywołać panikę konsumentów, nietrudno ich zachęcić, by kupowali na zapas. Natomiast mówienie o kryzysie cukrowym jest na wyrost - mówi ekspert. W niektórych sklepach brakuje cukru na półkach. Część sieci zaczęła nawet reglamentację produktu. Eksperci są jednak zgodni, że problemu z podażą nie ma. Cukier jest, a braki są wynikiem kilku niefortunnych czynników. Zobacz wideo Mięso z in vitro? Pierwszy raz zjedzono je w 2013 roku [Next Station] Sztuczna panika na zakup cukru Dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności Związku Pracodawców, największej europejskiej organizacji przemysłu żywnościowego Food Drink Europe zwraca uwagę, że przede wszystkim mamy do czynienia ze sztuczną paniką. Z podobnymi sytuacjami mierzyliśmy w czasie pandemii oraz na początku wojny w Ukrainie. - Jesteśmy więc wyczuleni na różne sygnały, jak np. nieostrożne wypowiedzi medialne - mówi Andrzej Gantner. Więcej informacji z kraju na stronie głównej Ekspert zwraca uwagę, że problem rozpoczął się od kłopotów z zaopatrzeniem w sklepach dużej sieci. Choć firma szybko wyjaśniła, że to lokalny problem dystrybucyjny i wynika ze zmiany centrum logistycznego, to zaczęła się już nakręcać spirala paniki. Polska jest trzecim największym producentem cukru w UE. Nic nie wskazuje na to, żeby cukru miało nam zabraknąć. Natomiast żaden łańcuch dostaw nie wytrzyma nagłego wykupowania w ciągu dwóch trzech dni dużych ilości cukru. Ewidentnie została nakręcona panika - mówi Andrzej Gantner. Dodaje, że problemy z dostępnością cukru dotyczą tylko niektórych sklepów. W innych stoją całe palety surowca w trzech rodzajach. Jak widać nietrudno wywołać panikę konsumentów, nietrudno ich zachęcić by kupowali na zapas. Natomiast mówienie o kryzysie cukrowym jest na wyrost - dodaje ekspert. Tak szeroki problem z podażą nie dotyczy obecnie jednak innych produktów. Ekspert uważa, że to wiążę się z naszymi przyzwyczajeniami jeszcze z czasów PRL. Wówczas cukier był reglamentowany, były na niego kartki i najwyraźniej wciąż tkwią w nas te przyzwyczajenia. Ponadto cukier się nie psuje, co też może skłaniać do robienia zapasów akurat tego produktu, który jest w centrum uwagi konsumentów. Nie tylko tych detalicznych, ale również hurtowych, ponieważ szeroko używa się go w produkcji. To prowadzi nas natomiast do ostatniego czynnika, który mógł wykreować niedobory cukru w sklepach. Anomalia cenowa na rynku cukru Przedsiębiorcy zazwyczaj kupują cukier w hurtowniach. Zdarzają się jednak sytuacje, gdy produkt ten jest tańszy w zwykłych sklepach. Do takich anomalii dochodzi, ponieważ duże sieci kontraktują olbrzymie ilości cukru, dzięki czemu mogą zejść z marży - tłumaczy Andrzej Gantner. Ponadto, gdy rynek jest niestabilny - jak teraz - ceny potrafią się zmieniać z tygodnia na tydzień. Wówczas może dojść do sytuacji, w której w jednym kanale dystrybucji jest taniej niż w innych. Taka sytuacja ma miejsce obecnie. Cukier w sklepach jest tańszy niż w hurtowniach, przedsiębiorcy wiec wybierają bardziej opłacalny dla nich hipermarket. Nie jest to sytuacja nadzwyczajna, poza tym, że nałożyła się akurat na problemy logistyczne jednej z największych polskich sieci, a w konsekwencji również na sztuczną panikę - uspokaja ekspert. Sytuacja ta nie wynika również z konkretnej transakcji. Już wcześniej zdarzało się, że duże sieci o dużej sile rynkowej wprowadzały promocje na cukier i niemal od razu musiały reglamentować zakupy ze względu na zapasy robione przez przedsiębiorców - podaje przykłady Gantner. I jak wyjaśnia, sytuacja powinna się unormować w ciągu tygodnia lub dwóch. Cukier będzie drożał Niedługo zaczyna się kampania cukrownicza, podczas której buraki przerabiane są na surowiec. Nic nie wskazuje, że miałoby zabraknąć cukru. Owszem cena cukru rośnie, ale nie dlatego, że go nie ma, ale z powodu rosnących kosztów produkcji. Bo do tego potrzebna jest energia, ciepło, burak cukrowy, którego koszty uprawy wzrosły o ponad 40 proc. więc ceny będą rosły - ocenia Andrzej Gantner. Do jakiego poziomu? To trudno oszacować, bo wiele zależy od cen energii jesienią. To wpływa nie tylko na produkcję, ale też dystrybucję, jeśli paliwo będzie drożeć. Opłacalność upraw buraka z tego powodu maleje, a do tego dochodzi rosnący koszt gazu potrzebnego do nawozów. To przełożyło się na spadek areału upraw buraka cukrowego o 25 tys. ha względem ubiegłego roku, pisze w komentarzu prezes spółki Nordzucker Polska Marcin Lechowski. Andrzej Gantner uważa, że ceny cukru nie przekroczą raczej poziomu 6,50 zł. Ze względu na mnogość czynników, które na to wpływają, może stać się to zarówno jesienią, jak i dopiero pod koniec roku. Ekspert podkreślił również, że producenci nie są pazerni - wyższe ceny to dla nich być albo nie być. Jeśli ich nie podniosą, nie pokryją kosztów i zbankrutują. I dotyczy to wszystkich produktów. Niestety, Gantner uważa, że niewiele wskazuje, by sytuacja się unormowała i musimy liczyć się ze wzrostem cen całej żywności. Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie
Szwedzka wersja tego słowa to "ogooglebar'. Rada Języka uznała w ubiegłym roku, że choć słowo to nie występuje w słowniku weszło już do powszechnego użycia. Rada zdefiniowała nowe słowo, jako coś, „czego nie można znaleźć w sieci za pomocą wyszukiwarki". Google zaprotestowało zwracając się z prośbą o zmianę, a to dlatego, że nowe słowo odnosi się do wyników wyszukiwania w konkretnej wyszukiwarce, a „Google" to zastrzeżony znak towarowy. Zamiast zmienić definicję, Rada zdecydowała się na wykreślenie słowa wyrażając jednocześnie niezadowolenie z tego, że koncern „próbuje przejąć kontrolę nad językiem".
Najtańsze usługi dla firm - księgowość i doradztwo podatkowe oraz najtańsze ceny komputerów, tabletów, akcesoriów, podzespołów Strona internetowa dla firmy Z raportu NASK dotyczącego rejestracji nazw domen dowiadujemy się, że polska domena .pl jest już bliska przekroczenia granicy dwóch milionów nazw utrzymywanych w rejestrze DNS. Wynik ten pozwolił jej zająć 4. miejsce wśród najpopularniejszych domen w Unii Europejskiej, tuż za Włochami. Ta wysoka pozycja przestaje jednak cieszyć, gdy uświadomimy sobie, że zaledwie 12% spośród 4 milionów zarejestrowanych w Polsce podmiotów gospodarczych ma swoją domenę pierwszy: „nie wiem, czy to jest skuteczne” Mali przedsiębiorcy, szczególnie firmy jednoosobowe, nie zdają sobie sprawy z możliwości zdobywania klientów przez Internet. Rozwieszają ogłoszenia na słupach, rozdają ulotki, drukują ogłoszenia w gazetach i z nadzieją czekają na nowe zlecenia, które nie nadchodzą. Często nie rozumieją, że ponad 50% Polaków codziennie korzysta z sieci i właśnie tam szuka niezbędnych informacji. Strona internetowa pozwala na zaprezentowanie się klientom, którzy zainteresowani są proponowanymi właśnie przez nas usługami. Na stronę hydraulika wejdą ludzie, którym zabrakło wody w kranie, a na stronę murarza ci, którzy chcą wybudować dom. Ulotki i ogłoszenia na słupach nigdy nie dotrą do tak wyselekcjonowanej grupy. Trzeba także zrozumieć, że klienci mają o wiele większe zaufanie do firm, które posiadają własny serwis www. Szukają na nim mapki dojazdu, numeru telefonu, opisu asortymentu, usługodawca nie udostępniający tych informacji w sieci przegrywa już na starcie. Powód drugi: „wydaje mi, że strona zbyt dużo kosztuje” Mali przedsiębiorcy pytają w różnego rodzaju firmach reklamowych o strony internetowe i gdy słyszą cenę rzędu dziesięciu tysięcy złotych, zniechęcają się natychmiast i stwierdzają, że jednak im się to nie opłaca. To nie musi wcale tak wyglądać, opłata roczna za kreatora stron internetowych to wydatek rzędu do 200 zł netto, a na taki wydatek raz na dwanaście miesięcy każdy przedsiębiorąca może już sobie pozwolić. Programy do samodzielnego budowania stron internetowych są najlepszym rozwiązaniem dla małych przedsiębiorców, którzy nie potrzebują skomplikowanych rozwiązań. Razem z Kreatorem dostają oni miejsce na serwerze, domenę, adres e-poczty, czyli wszystko, czego potrzebuje firma do funkcjonowania w sieci. Strony budują sami, wybierając jeden z kilkuset szablonów. Oprogramowanie tego typu przygotowane zostały specjalnie dla osób, które nie posiadają specjalistycznej wiedzy. Oprócz tego do najlepszych kreatorów dołączane są materiały szkoleniowe, a nawet filmy instruktażowe pokazujące, jak krok po kroku zbudować swój serwis. W ostatecznym rozrachunku tak zbudowana strona kosztuje mniej niż ulotki, a jest o wiele skuteczniejsza. Powód trzeci: „nie wiem, jak się do tego zabrać” „Rozumiem, że strona w internecie mogłaby rozruszać mój interes, ale nie wiem, jak się zabrać do jej budowy, nie znam się na tym i nie mam czasu, żeby się zorientować w tym temacie – przyznaje Magda, właścicielka salonu sukien ślubnych z Kielc.” Powyższa opinia jest powszechna wśród właścicieli małych firm, ale tego typu obawy są często bezpodstawne. Tak naprawdę zapoznanie się z funkcjami Kreatora i stworzenie w nim swojej strony to kwestia około dwóch godzin. Oprogramowanie to można kupić i używać za pośrednictwem internetu, bez potrzeby instalowania na dyskach komputerów. Jego obsługa jest intuicyjna, a dodatkowe materiały szkoleniowe pozwalają skutecznie wykorzystać wszystkie jego opcje. Dla sceptyków, którzy nie wierzą jeszcze w skuteczność takiego rozwiązania, firmy udostępniają kreatory stron na okres próbny za darmo, bez żadnych zobowiązań. Jeśli zbudowana w tym czasie strona przypadnie do gustu jej twórcom, mogą wykupić roczny abonament i korzystać z dobrodziejstw e-promocji swojej firmy. Trzeba pamiętać, że w społeczeństwie internetowym, to czego nie ma w sieci, po prostu nie istniej. Źródło: [Powrót]
Przygodę z własną instalację fotowoltaiczną często rozpoczynamy z długą listą wymagań i oczekiwań. Jednym z nich jest niezależność wobec zakładu energetycznego i dostęp do energii, również podczas awarii sieci. Przy czym … nie zawsze jest to możliwe. Co musisz wiedzieć w temacie fotowoltaika a brak prądu? Czy instalacja fotowoltaiczna działa podczas awarii sieci? Fotowoltaika – Bezpłatne Porównanie Ofert Spis treści – Czego dowiesz się z artykułu? Fotowoltaika a brak prądu w sieci – czy instalacja będzie działać? Może się wydawać, że skoro jesteśmy Prosumentami, którzy jednocześnie produkują i konsumują prąd, przerwy w jego dostawie – szczególnie w ciągu dnia, nie powinny nas obchodzić. W końcu nasze panele fotowoltaiczne do działania potrzebują jedynie słońca, a nie prądu z sieci. Powinniśmy być więc niezależni od wszelkich awarii i związanych z nimi braków energii, prawda? Niestety, w przypadku większości instalacji fotowoltaicznych, nie tak wygląda rzeczywistość. Wszystko dlatego, że zdecydowaną większość w Polsce stanowią instalacje fotowoltaiczne on-grid, które są sprzężone z siecią elektryczną za pomocą licznika dwukierunkowego. Tego typu standardowe instalacje fotowoltaiczne on-grid nie działają w przypadku awarii sieci. A zatem, jeśli wiatr zerwie linie energetyczne, pomimo tego, że Wasza fotowoltaika będzie mogła produkować prąd, nie zostanie on dostarczony do Waszych gniazdek. Nie jest to jednak żadna wada czy usterka systemu, a specjalne zabezpieczenie. Dlaczego tak się dzieje? Fotowoltaika – Bezpłatne Porównanie Ofert Instalacja fotowoltaiczna a awaria sieci – dlaczego zestaw musi być wyłączony? Panele fotowoltaiczne, jeśli tylko mają dostęp do źródła światła, pracują stale i przesyłają energię do Twojego domu, a nadwyżki do sieci energetycznej. W przypadku awarii sieci, istniałoby więc ryzyko, że prąd pochodzący z instalacji fotowoltaicznej mógłby porazić ludzi pracujących przy naprawie usterki. Dlatego też, w sercu zestawu fotowoltaicznego – inwerterze, zamontowane jest specjalne zabezpieczenie antywyspowe. W przypadku wykrycia przerwy w dostawie prądu po stronie sieci, zabezpieczenie wyłącza urządzenie. Zapewnia to bezpieczeństwo pracy osób obsługujących awarię linii, ale jednocześnie oznacza brak w Twojej domowej instalacji energetycznej – nawet jeśli jest słoneczny dzień i panele powinny pracować. Jak już wspominaliśmy, tak wygląda scenariusz w większości przypadków. Jeśli interesuje nas fotowoltaika, brak prądu w instalacji podczas awarii nie powinien stać nam na przeszkodzie. Istnieją bowiem rozwiązania, zapewniające całkowitą niezależność od sieci energetycznych i przerw w dostawach prądu. Jakie? Fotowoltaika a brak prądu – jak zyskać niezależność od przerw w dostawie? Instalacja fotowoltaiczna on-grid (podłączona do sieci) to nie jedyna opcja dostępna na rynku. Miejsca, w których stosowana jest fotowoltaika bywają bowiem różne, a panujące tam warunki nie zawsze pozwalają na podpięcie fotowoltaiki do sieci. Stąd też konieczność opracowania zestawów fotowoltaicznych, które są w stanie pracować częściowo lub całkowicie niezależnie od sieci energetycznej. Istnieją dwa rozwiązania, które zapewniają inwestorom taki poziom bezpieczeństwa i niezależności energetycznej: instalacje fotowoltaiczne off-grid, instalacje fotowoltaiczne hybrydowe. Fotowoltaika przy braku prądu – opcja off-grid Fotowoltaika off-grid (zwana też wyspową), to system, który do pracy w ogóle nie potrzebuje podłączenia do sieci. Jest to układ zamknięty – prąd z takiego zestawu, po przetworzeniu, trafia bezpośrednio do domowych urządzeń, a ewentualne nadwyżki, do magazynu energii (czyli np. akumulatora). Wykorzystanie w instalacji baterii magazynujących pozwala zapewnić inwestorowi ciągłość dostaw prądu np. w nocy czy właśnie podczas awarii sieci. W Hybrydowa instalacja fotowoltaiczna a awaria sieci Drugą opcją jest instalacja hybrydowa, stanowiąca połączenie instalacji fotowoltaicznej on-grid i off-grid. W zależności od warunków, może ona pracować jak typowa fotowoltaika podłączona do sieci (zasilając urządzenia w domu i przesyłając nadwyżki do magazynu sieciowego) lub jak typowa fotowoltaika wyspowa – zasilając urządzenia w domu i ładując akumulatory. Jak to wygląda w praktyce? Rano – panele dostarczają niewielkie ilości energii, więc do domu trafia prąd z PV oraz z sieci. Baterie nie są natomiast ładowane. Około południa – instalacja zaczyna pracować wydajniej, zasilając urządzenia domowe, a nadwyżki odprowadzając do akumulatorów. Po południu – akumulatory są już naładowane, a ilość energii produkowanej przez fotowoltaikę wciąż przewyższa bieżące zapotrzebowanie. Jej część trafia zatem do sieci energetycznej. Wieczorem – wydajność fotowoltaiki spada, dlatego dom dodatkowo zasila się prądem zmagazynowanym w bateriach. W nocy – dalej wykorzystywana jest energia z akumulatorów i dopiero gdy jej zabraknie – zaciągana jest energia z sieci energetycznej. Instalacja fotowoltaiczna hybrydowa, z racji tego, że jest wyposażona w lokalny magazyn energii, może być również rozwiązaniem problemu “fotowoltaika a brak prądu”. Uwaga! Zgodnie z IRiESD (Instrukcją Ruchu i Eksploatacji Sieci Dystrybucyjnych), mikroinstalacje o mocy powyżej 10 kW (do 50 kW) powinny posiadać możliwość zdalnego sterowania mocą czynną i odłączenia instalacji przez OSD. Fotowoltaika – Bezpłatne Porównanie Ofert Zalety i wady systemów niwelujących problem fotowoltaiki i braku prądu w sieci Jakie są zalety i wady każdego z powyższych rozwiązań? Główna zaleta każdej z opcji to oczywiście niezależność względem przerw w dostawach prądu, przy czym największą elastyczność w tym temacie zapewnia instalacja hybrydowa. Główną wadą, przez którą popularność tych rozwiązań jest znikoma, jest cena – instalacje tego typu są kilkukrotnie droższe o standardowej instalacji fotowoltaicznej typu on-grid. System off-grid Zalety Wady Całkowita niezależność energetyczna – również podczas awarii sieci Wysokie koszty wynikające z większej ilości paneli fotowoltaicznych oraz zakupu akumulatorów Dość skomplikowane rozwiązanie – większe ryzyko awarii System hybrydowy Zalety Wady Całkowita niezależność energetyczna – również podczas awarii sieci Bardzo wysokie koszty związane z większą ilością paneli fotowoltaicznych, zakupem specjalnego inwertera hybrydowego (lub zakupem dwóch inwerterów – off-grid i on-grid) oraz zakupem akumulatorów Elastyczność względem zapotrzebowania na energię – instalacja pracować jako system on-grid, off-grid oraz jako system mieszany Dość skomplikowane rozwiązanie – większe ryzyko awarii W większości przypadków, przy awarii sieci, fotowoltaika nie działa, gdyż jest wyłączana przez specjalne zabezpieczenie. Ma to uchronić osoby pracujące nad usunięciem usterki przed porażeniem prądem. Istnieją jednak takie typy instalacji fotowoltaicznych, które są w stanie pracować niezależnie od sieci energetycznej. Mowa o zestawie off-grid oraz instalacji hybrydowej. I choć faktycznie zapewniają one niezależność energetyczną, posiadają też ogromną wadę w postaci wysokich kosztów. Warto zatem dobrze zastanowić się czy w naszym przypadku będzie ono opłacalne. Informacje o autorze Emila Biernaciak Ukończyła Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu. Ekspertka w zakresie fotowoltaiki. Zapalona badaczka zagadnień związanych z finansami, energetyką oraz marketingiem w sieci. Szczera fanka i propagatorka ekologicznych rozwiązań, które mogą zmienić świat na lepsze. Niespokojny duch, wciąż szukający nowej wiedzy i doświadczeń. W wolnym czasie czyta powieści Stephena Kinga i śledzi trendy motoryzacyjne.
Dlaczego nie ma dzieci na podwórkach ?Przedstawiciele organizacji National Wildlife Federation alarmują, że obecnie najmłodsze pokolenie przeznacza na aktywność na świeżym powietrzu średnio nie więcej niż 15 minut dziennie, podczas gdy pokolenie ich rodziców, będąc dziećmi, przebywało poza domem trzy kwadranse w ciągu dnia. Podwórka rzeczywiście świecą pustkami. Dlaczego rzadko widujemy tam grupy beztrosko bawiących się dzieci? Podwórko = NudyMaluchy często nie mają motywacji, do tego, by spędzać wolny czas na podwórku, gdyż nie postrzegają tego miejsca jako atrakcyjnego. Dzieci dorastające w towarzystwie bohaterów bajek, programów telewizyjnych i gier komputerowych są stale podddawane bodźcom. Coraz częściej rodzice starają się stymulować córki i synów, proponować im atrakcyjne zabawki i zabawy, zapominając niekiedy o pozostawieniu najmłodszym przestrzeni na własną twórczą pracę oraz swobodną aktywność. Dbając o rozwój dzieci, wzbraniamy się przed odmowami, odrzucaniem i zniechęcaniem ich wypowiedziami typu: „Idź się pobawić do swojego pokoju” lub „Teraz mamusia chce porozmawiać z ciocią. To są sprawy dorosłych”. Jeśli maluchy nie mogą liczyć na naszą uwagę, wówczas czują się zawiedzione i zdenerwowane. Współcześnie, dziecko jest w centrum – zagrożeniem w tej sytuacji jest wyuczenie bezradności oraz zniechęcenia maluchów wobec stawiania sobie celów i wyzwań. Niestety, samodzielne zorganizowanie sobie zajęcia może być zbyt wysoko postawiona poprzeczką – oczywiście włączenie kreskówki czy komputera udaje się naszym dzieciom bez trudu. Place zabaw nie dla dzieciChoć wyraźnie widać inwestycje gmin, spółdzielni i innych fundatorów w nowe place zabaw, to wciąż jest tych inicjatyw zbyt mało. Drabinki, huśtawki i zjeżdżalnie przyciągają dzieci wraz z rodzicami, lecz zły stan techniczny, rdza i odrapana farba, odchody psów oraz kotów na terenie placu – zniechęcają zainteresowanych. Trzydziestoletni rodzice wspominają fikołki na trzepaku jako największą atrakcję podwórkowych szaleństw, lecz pragnęliby dla swych pociech kolorowych placów zabaw z atestem. Tego typu modele są drogie, a niestety za nowe, ciekawe wzornictwo (np. kręte zjeżdżalnie, mini ścianki wspinaczkowe, urządzenia fitness) trzeba zapłacić naprawdę wysoką cenę. Podwórkowi chuliganie„Moje dziecko nie będzie bawiło się wśród łobuzów i meneli”. Rodzice nierzadko zabraniają dzieciom samodzielnie bawić się przed domem z obawy o zdrowie swoich maluchów i ryzyko przyswojenia niepożądanych zachowań. Nieletni przesiadują pod klatką, zalegają na ławkach przeklinając i hałasując. Zaś starsi, nierzadko ich rodzice, od wczesnych godzin porannych szwendają się po okolicy pod wpływem alkoholu. Taka wizja sąsiedzkiego podwórka przeraża zatroskane mamy. Nie widzą możliwości, by rozwiązać ten problem i zmienić przykry widok z okna. Rodzice starają się wówczas ograniczyć dzieciom dostęp do tego „złego” świata. Życie w izolacji umożliwiają malcom między innymi zdobycze techniki. Czy to jest jedyne wyjście? Mój przyjaciel, telewizorZabawy na podwórku nie dostarczają dzieciom takich emocji, jak oglądanie telewizji czy zasiadanie przed monitorem. Komputer, wspaniały towarzysz w edukacji naszych dzieci często jest jedynym prawdziwym kumplem syna i córki. Jeśli nie będziemy odrywać naszych dzieci od gier i zasobów sieci oraz podpowiadać im, jak mogą aktywnie i ciekawie spędzić czas, wówczas wychowamy dzieci z głębokimi problemami psychicznymi i pogłębiającym się pogorszeniem wzroku, silnymi bólami pleców, szyi i nadgarstka. Niestety, dzieci coraz rzadziej wybierają rozrywki na świeżym powietrzu, gdyż wzorują się na rodzicach, nieświadomych, ze modelują zachowania i postawy własnych dzieci. Rodzice nie ufająPaniczny strach o zdrowie własnych dzieci nierzadko blokuje rodziców, którzy dość późno decydują się pozwolić dziecku na samodzielne wyjścia na dwór. Wydłużają w nieskończoność wyjścia monitorowane i nadkontrolę, aż do chwili, gdy dziecko odczuwające tę nadopiekuńczość jako brak zaufania i problem w relacjach z rodzicami, postanowi udowodnić swoją pełną samodzielność i odpowiedzialność. Istotne, aby poznać znajomych naszego dziecka, umówić się, że wróci o określonej godzinie, otwarcie porozmawiać z dzieckiem o swoich obawach, itp. Przeszkadzają sąsiadomDzieci nie bawią się na własnych podwórkach, gdyż nierzadko rodzice otrzymują sygnały od sąsiadów, którym przeszkadza hałas towarzyszący grze w piłkę, czy innym zabawom. Uciszają maluchy, niekiedy starszą rodziców odpowiedzialnością karną i stosują inne formy wywierania wpływu. Reprezentanci społeczności sąsiedzkiej miewają krótką pamięć i zapominają o wyrazach spontanicznej aktywności i harcach, które dawniej nie były im obce. Często spotyka się deficyt empatii. Dzieci nie mają czasuGdy zastanawiamy się, czy w okolicy mieszkają dzieci, może się okazać, ze owszem, lecz w domu w zasadzie jedynie nocują. Rodzice troszcząc się o edukację swoich pociech zapewniają im moc zajęć pozaszkolnych. Rozkład dnia tak wychowywanego malucha przedstawia się następująco: pobudka, śniadanie plus bajki w telewizorze, przedszkole lub szkoła, zajęcia dodatkowe (np. sportowe, muzyczne, plastyczne, językowe), obiadokolacja z telewizją, odrabianie lekcji lub inna aktywność… nierzadko komputer, wieczorna toaleta i sen. Dzieciom brakuje czasu na szaleństwa pod blokiem czy na podwórku kamienicy, a plan ich zajęć nie uwzględnia przerwy na podwórkowe zabawyPodwórka przeradzają się w parkingiInnym problem jest stale zmniejszająca się przestrzeń przeznaczona dla najmłodszych. Dzieci nie mają już tyle miejsca na grę w piłkę, w klasy czy w podchody, ze względu na wzrastającą liczbę samochodów oraz sytuację na rynku nieruchomości. Parkingi zawłaszczają coraz więcej miejsca, które świetnie sprawdziłoby się jako skwer, deptak, plac zabaw. Parki i łąki, mogące wyzwolić niezliczoną ilość szalonych dziecięcych pomysłów na zabawę zamieniają się w grunty pod inwestycje i wyrastają na ich miejscu kolejne bloki. Cóż, jest to wymiar naszych czasów. Warto jednak skupić się na faktach – zabawy na zewnątrz, szczególnie w kontakcie z przyrodą, pozwolą dzieciom żyć dłużej w zdrowiu, pomagają zapobiegać otyłości depresji. Zapraszamy do zapisania się na nasz newsletter !
czego nie ma w internecie